Niedosłuch u przedszkolaka.


Nie będę tu nic cytować. Powiem Ci po prostu jak człowiek człowiekowi, że z początku można na prawdę nie zauważyć niedosłuchu u dziecka. Szczególnie jeśli badania przesiewowe były dobre, a dziecko od małego reagowało na Twój głos.
U nas problem pojawił się około 1,5 roku po porodzie, gdy Zuzia nie dodawała żadnych nowych słów, zaczęła się strasznie denerwować i przestała mnie słuchać. Dosłownie miała mnie głęboko w poważaniu. Bardzo głośno "mówiła", wręcz krzyczała. Czułam, że coś jest nie tak, ale każdy mówił, że "ma jeszcze czas", że "wymyślam" i "szukam problemu". Czekałam do 2gich urodzin i poszłam do logopedy, mając wtedy w poważaniu wszystkich, którzy mówili bym jeszcze poczekała. A było takich osób sporo, nawet w rodzinie. Dobrze, że to zrobiłam.

Historia nasza na tym się nie kończy, bo logopeda to za mało. Dostaliśmy ćwiczenia do domu, a ja poszłam za radą do laryngologa, który natomiast skierował nas do poradni audiologicznej bez badania nas. Tam audiolog kazał wykonać badanie słuchu i wyszedł "niewielki niedosłuch i powiększony migdał, ale to jeszcze nie jest groźne. Poczekajmy do 6 roku życia.." Że co proszę?! Czekać kolejne 4 lata i nie rozumieć własnego dziecka? Nie zgodziłam się z tym i jeździłam po laryngologach. Szczerze? Gdybyśmy tak jeździli na NFZ tylko, to zapewne jeździlibyśmy do tych zasranych 6 urodzin, jak nie lepiej! Poszliśmy więc prywatnie. Z papierami, z całą naszą historią. Przyznać muszę, że ten laryngolog kiedyś lecząc na NFZ pomógł i mi, bardzo żałuję, że tyle czasu nie mogłam na niego trafić.... No nic, na pierwszej wizycie po zapoznaniu się z czym ma do czynienia rozpoczął badanie. Po badaniu nic nie powiedział tylko od razu poszedł do biurka i zaczął pisać. Po chwili zwrócił się do mnie, że Zuza to powinna mieć migdał wycięty zaraz jako niemowlę! Czeka nas zabieg. Jest szansa na lepsze jutro. Tego się trzymamy.

Morał naszej historii? Dobry słuch nie oznacza idealnego słuchu lub, że się nie pogorszy. Trzeba obserwować dziecko i nie zwlekać z udaniem się do specjalisty na czas. A ja już jestem pewna, że jeśli chodzi o dzieci to wolę wydać oszczędności na lekarzy dobrych niż trzymać kasę na siebie i chodzić do konowałów przy czym cierpieć by miało dziecko. To tyle naszej historii jak na razie. Kolejna część na pewno się ukaże już może nie w serii #przedszkolak, a po prostu jako zakończenie jej. Trzymajcie za nas kciuki! My właśnie jesteśmy w szpitalu i.. jutro będzie zabieg :)

Komentarze

  1. Znam kilka podobnych przypadków, gdy tylko matka "widziała problem". W obu niedosłuch był bardzo duży i dzieci ( dziś już młode kobiety) noszą aparaty słuchowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już po zabiegu, wiemy, że aparat na pewno nie będzie potrzebny! Ale i tak nic przyjemnego.

      Usuń
  2. Trzymam mocno kciuki zw was! Nie do pomyślenia co Ci lekarze odwalają u nas. To jest przerażajace, jak mamy im ufać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Każda dodatkowa wizyta to jego kasa, nie dziwie się wcale, że tak jest 😕

      Usuń
  3. Jednak trzeba ufać swoim przeczuciom i działać na własną rękę. Cieszę się, że w porę zadziałaliście. Pozdrawiam 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli widziałeś post daj mi znać.
Jeśli spodobał Ci się wpis podaj go dalej!
Za każdy komentarz i udostępnienie bardzo dziękuję <3.