Przewodnik po Śląsku.

 No właśnie, pochwalę się.
Pracowałam nad nim rok. Jeździłam z maluchami, zwiedzałam, oglądałam i chodziłam po górach. Potem dwoiłam się i troiłam żeby znaleźć zdjęcia, które przepadły wraz z moim tabletem. Wracałam w niektóre miejsca, by dorobić zdjęć, których mi brakowało. Dosłownie siedziałam po nocach, bo tylko wtedy miałam wenę.


Nie ukrywam, że w trakcie mam jeszcze 3 inne projekty. Moje projekty, takie na własną rękę 😯.
Nie ukrywam też, że bardzo się bałam, iż przewodnik nie przejdzie. Jakby nie spodobał się w dystrybucji nie próbowałabym dalej.
Nie ukrywam, że odchodziłam od zmysłów, gdy na moją skrzynkę mailową nie przychodził mail od wydawnictwa. Ostatnio zrezygnowałam z czekania, gdybym nie dostała maila z całkiem innego miejsca nawet bym nie wiedziała, że czai się tam i czeka odpowiedź wraz z umową.


Nie ukrywam też, że dziś popłakałam się ze szczęścia. W końcu się udało! W końcu spełniłam marzenie! I w końcu mogę skreślić cel numer 5 na rok 2018. 


Będzie nie skromnie, ale jestem z siebie dumna. 

Ah tak. Do rzeczy, książkę, a raczej przewodnik w formie e-booka można zamówić na stronie książki  (na niej też przeczytasz 25% jej za darmo 😉) - tutaj 👉 klik

Komentarze