Teksty motywacyjne nie działają! Dziś o tym co mnie zmotywowalo do pewnej rzeczy..



Jeśli znasz mnie osobiście, wiesz, że nienawidzę sprzątać i strasznie dużo czasu zajmuje mi wzięcie się za to. No po prostu jakbym mogła zatrudniłabym sprzątaczkę, najlepiej na pełen etat, nawet i na trzy etaty, tak, by była zawsze wtedy, gdy jest potrzebna. Niestety nie jest to moją mocną stroną, a tymbardziej jakąkolwiek przyjemnością  więc długo nie potrafilam zapanować nad chaosem.
I mimo, że moim oczom przeszkadzało to co widziały ciężko było mi się zabrać za to co tak mnie drażniło.

Próbowałam różnych metod nic nie działało. A jeśli nie daj Boże ktoś zrobił coś za mnie robiło się jeszcze gorzej w tym miejscu. Dużo robią dni, kiedy przerasta mnie natłok pracy, którą biorę w nadmiarze. Gdzieś podświadomie chcę być idealna pod każdym względem i okazuje się, że tak na prawdę nie umiem nawet jedną rzeczą się zająć.

Wiem. Mój błąd.

Dlatego dziś o tym jak udało mi się powoli ruszyć z dupą. Może jeszcze nie jest idealnie, ale wiem jak dążyć do tego na tyle by było ok, a może nawet lepiej.

Dużo dały mi zdjęcia jak było i jak jest. Dziennie po kilka razy patrzę na to jak było i na realia aby odczuć satysfakcję. Później patrzę na to co osiągnęłam wtedy i jak spowrotem dojść do tego co było efektem spędzenia całego dnia na sprzątaniu. Jestem zadowolona z efektów.

Żadne kartki z hasłami, żadne przypomnienia, w sumie nic mi nie pomogło tak jak zdjęcia.

Może dla Ciebie to nic takiego. Może porządek masz w swoim domu non stop, ale dla mnie to sukces na miarę złota. Dlatego jak uda mi się utrzymać to do wakacji obiecuję Ci pokazać moj sukces.

Komentarze