Recenzja książki z lutego. Stephen King Szkieletowa Załoga.


W końcu udało mi się przeczytać książkę Stefana Kinga pod tytułem "Szkieletowa Załoga".
Była to książka przeznaczona na luty, jeśli chodzi o moje postanowienie noworoczne na ten rok, niestety nie zdążyłam jej przeczytać, luty przeleciał mi między palcami. Zresztą tak jak połowa marca! Na szczęście teraz jest skończona i mogę coś o niej powiedzieć..

Generalnie książka sama w sobie ma wiele ciekawych, fajnych opowiadań.
 Moim ulubionym opowiadaniem było opowiadanie o małpie - zabawce z talerzami, która alarmowała, że tak powiem przed wypadkiem kogoś bliskiego osoby która ją miała.  Nie podobały mi się okropnie wiersze. No niestety, z całym szacunkiem dla Kinga, ale nie potrafi ich pisać, przynajmniej nie te które były zamieszczone w zbiorze opowiadań. Niektóre opowiadania również były bardzo naciągane i nudne, często przy nich przesypiała. Ile razy zdarzyło mi się zresztą usnąć w wannie czytając niektóre z nich!
Jak na jednego z moich ulubionych pisarzy jestem zawiedziona książką,
możliwe że kiedyś zdążę ją wymienić na,  że tak powiem 'lepszy model'.

Osobiście nie polecam kupować tej książki, może pożyczyć jedynie.  Jak dla mnie nic specjalnego. 😬

Komentarze