Kraków - przedsmak nowego projektu.



Dawno, dawno temu..
Nie no, w sumie to w lutym!

Tak, w lutym wybrałam się na pierwszą wycieczkę z maluchami. Jaś miał wtedy dokładnie 3.5 miesiąca, był jeszcze taki malutki i kruchutki.. Tak na prawdę bardzo bałam się tej krótkiej, a jakże jednocześnie długiej podróży z Zuzą i takim maleństwem! Dlatego też wybrałam się z koleżanką, aby w razie wu mogła mi delikatnie pomóc. Jak się okazało, nie musiała. Udało mi się sprawdzić to co musiałam przed podjęciem ważnej decyzji. Decyzji, która po raz kolejny miała zmienić tor mojego życia o kilka stopni.
Dzięki tej wycieczce udało mi się poznać moje możliwości oraz ciekawość moich szkrabów. Powiem Ci szczerze, że gdyby któremuś nie podobałoby się jeżdżenie, zwiedzanie, poznawanie nowych, ciekawych miejsc, nie podjęłabym się tejże pracy. Nie lubię robić sobie pod górkę. Dzieciom też nie.

Zostały mi dwa ostatnie wyjazdy z pierwszej części i powiem Ci szczerze, że cieszy mnie miesięczna przerwa od jazdy. Uwielbiam zwiedzać i na prawdę lubię to co robię, ale po tych miesiącach jazd i problemów życia codziennego troszeczkę się zmęczyłam. Potrzebuję resetu od życia. Chcę wyjechać gdzieś, gdzie jest spokojnie. Gdzie będę mogła usiąść i cieszyć się świętym spokojem, czasem z maluchami - nie robiąc nic pod plan, z zegarkiem w ręku.


Ale mogę obiecać Ci jedno. Gdy już zakończę pierwszą część, bedziesz miała możliwość skorzystania z mojej pracy. Będziesz miała pole do popisu, wybór i pewność, że miejsce, w które zdecydujesz się wybrać będzie strzałem w 10! Że się nie rozczarujesz. Że bedziesz mogła odpocząć leniąc się lub wciskając z siebie siódme poty. Ale będziesz szczęśliwa. Szczęśliwa jak ja.
Ba! Ja sama chętnie jeszcze nie raz wrócę do niektórych miejsc.





✌🚂

Komentarze