Najlepsze ubranie dla niemowlaka. Dziś trzy tematy w jednym poście!



Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli co najlepiej ubierać niemowlakowi?
Jest tyle pięknych ubranek, jednak jak się okazało już dawno, dawno temu - moda nie zawsze idzie w parze z praktyką. Małe dzieci są bardzo wymagające, co wszyscy dobrze wiedzą, jednak rodzice często zapominają o tym ubierając maluchy pięknie w sweterki, jeansy i co im tam jeszcze wpadnie w oko na półce sklepowej czy też wieszaku..
Jednak to błąd!
Maleństwo powinno być ubrane prosto w troszeczkę luźniejsze ubranie typu body, śpiochy czy pajace. Ubranka te są robione tak, by nie krępować nieskoordynowanych ruchów maleństwa, by nie gnieść małego brzuszka. Możemy zapomnieć o koszulkach, jeansach, czy dresach. Mimo, że znajdziemy takie coś w sklepie, a nasze kochanie wygląda przeuroczo, nie oznacza to wcale, że nie szkodzimy mu tym.
Przyznam się, że w pewnym momencie dałam się ponieść również i ja sklepowym cudeńkom i Zuzi kupiłam zwykłe spodnie, gdy miała około 7 miesięcy. Wtedy pani doktor zwróciła mi uwagę, że krępuje jej ruchy i ugniatam brzuch narażając ją na późniejszy zanik refluksu niemowlęcego, czyli ulewań po wypiciu buletki mleka.
Zaczęłam wtedy szukać informacji na ten temat i byłam bardzo zdziwiona faktem, że o tak ważnych rzeczach się nie mówi, a wielu lekarzy to bagatelizuje!
Dlatego też piszę to, aby przekazać Ci nabytą wiedzę i żebyś Ty mogła powiedzieć to koleżankom.

Jeśli chodzi o dresy czy półspiochy muszą być szerokie w pasie - najlepiej bez gumki, jednak to też niestety nie zapewnia dzieciątku stu procentowej swobody.
Ja nie daję się zwariować i od czasu do czasu zakładam małemu o rozmiar większe dresy, jednak tylko na wyjście. Krótkie wyjście.

Chyba wszyscy chcemy, by dzieci wyszły z okresu niemowlęcego w pełnym komforcie, nie?


bluzeczka - pepco
spodnie - f&f
kocyk - pepco
model - mężczyzna pierwsza klasa 😂




Powiedz mi jak często chodzisz na plac zabaw? Jak często denerwujesz się tam na inne dzieci czy rodziców? 
Do której z gatunków matek należysz 😊? 

Zrobiło się ciepło, więc często z dzieciakami wchodzę na różne place zabaw. Niekoniecznie w mojej okolicy. 
Siadam na ławce zazwyczaj z książką w ręku i czytam jednym okiem co chwila kukając, gdzie jest to moje psotne dziewcze. Czy nie zabiera zabawek innym, czy nie kłóci się z dziećmi, czy radzi sobie na sprzęcie lub w piasku.. Jednak najczęściej patrzę czy inne dzieci nie robią jej krzywdy. Tak. Krzywdy. W sensie psychicznym jak i fizycznym. Jestem w szoku, patrząc na te wszystkie matki.
MATKA NR. 1
Biega za swoim dzieckiem krok w krok, żeby przypadkiem nie zrobiło sobie krzywdy, bądź by ktoś jej bejbikowi jej nie zrobił. Porażka. Ale jeszcze większą porażką jest to, iż nie reaguje, gdy tą krzywdę komuś robi jej dziecko!
MATKA NR. 2
Patrzy ciągle za dzieckiem i co chwila krzyczy "Kubusiu tak nie wolno!" "Martynko puść chłopczyka!".
Szkoda, że dziecko ma ją głęboko w swoim poważaniu!
MATKA NR. 3 
Siada z gazetą i czyta, przegląda, cuduje. Może nawet udaje, że to robi, dopóki, no właśnie dopóki nie usłyszy po pięciu minutach, że dziecko spadło z huśtawki i drze się w niebogłosy.
MATKA NR. 4 
Zostawia dziecko na placu zabaw i odchodzi. A dziecko samopas czuje się królem placu zabaw. 
MATKA NR. 5 i 6
Siada taka obok swojej psiapsi, która również przychodzi z dzieckiem i plotkują. "A bo Krysia.." "A widziałaś..?" A dzieci biegają same robiąc co chcą..
Lub 
Przychodzi i dzwoni do psiapsi.. Powtórka z rozgrywki wyżej.
MATKA NR. 7 
Musi patrzeć na swoje dziecko jak i na kilkanaście innych, bo jak ona tego nie zrobi to kto? Kto pomoże nie swojemu dziecku zejść z huśtawki? Kto zwróci uwagę innemu dziecku, że zjeżdżalnia jest miejscem publicznym i każde dziecko może się na niej ślizgać? Kto będzie pilnował zabawek przed szwędającym się obok (chyba) bezpańskim psem? 
Na pewno żadna z matek 1-6. Dlatego proszew bądź matką nr 7. Bądź nią i pomóż takiej jak ja. Bo nas jest mało..


Mówiłam ostatnio Ci, że skończyłam szkołę. Że Idę na maturę chyba też coś Ci wspomniałam, prawda? 
To teraz powiem Ci jeszcze coś. Mimo tego, że mam na głowie milion rzeczy nie jestem TYPOWĄ MATKĄ FACEBOOKA. Nie narzekam na zimną kawę, bo pijam ją ciepłą. Nie narzekam na krótkie prysznice, bo biorę długie kąpiele z książką. Nie płaczę, że nie mam chwili dla siebie, bo mam ich mnóstwo! A zobacz jestem w domu sama z dwójką malutkich dzieci ;). 
I chcę Ci powiedzieć, że twoje macierzyństwo jest tylko kwestią podejścia. Twojego nastawienia. I twojego wychowywania. 
Jeśli od urodzenia będziesz na każdy pierd dziecka - tak zostanie już na wiele lat. Jeśli nauczysz usypiania na rękach, będziesz tak minimum trzy lata usypiać. 
Zanim urodzisz pierwsze czy kolejne dziecko zastanów się co chcesz osiągnąć. Gwarantuję Ci, że pokażę Ci jak ja to robię już w następnym poście i że posty blogerek straszą. Tak samo jak zresztą opowieści innych matek. 
Uwierz mi na słowo, wystarczy dobre podejście. 
Piona! 

Komentarze