Zmartwień wiele w jednym ciele.

Wiesz jak to jest, gdy wszystkie plany się walą? Gdy każda Twoja myśl jest tak ciężka, że ledwo potrafi przejść przez głowę? Gdy wszystko co chcesz zrobić wychodzi na odwrót?
Ja tak mam w tym miesiącu. Wszystko idzie nie tak. Wszystko muszę zaczynać od nowa.
A wszystko zaczęło się na koniec lutego, gdy okazało się, że Zuzia ma coś ze słuchem, że z tego powodu jest nadpobudliwa i właśnie przez to nadal nie mówi. Doszło do tego, że Jan jak również i Zuza mają mają AZS. U Zuzi przechodzi to w miarę łagodnie. U Janka idzie to z niemiłosiernym bólem i niestety oszpeconą buzią. No cóż, cały czas mam nadzieję, że ta buzia jest do wyleczenia, że te rany będą malały tak długo, aż zejdą. Że Zuzia jeszcze przed pójściem do przedszkola będzie pięknie mówiła, w końcu po to ma spotkania z logopedą i po to ćwiczymy dziennie po kilka godzin.

Zgodziłam się na projekt, który jest strasznie ciężki w realizacji. Dzięki któremu więcej nie ma mnie w domu, niż przechodzi mi myśli przez głowę.

Podjęłam jeszcze jedną decyzję. Ciężką i zmieniającą wiele w moim życiu. W sumie nie tylko w moim. Jednak słuszną, gdyż to co się działo źle wpływało na mnie jak i na moje dwa małe, kochane potworki.
Trzymajcie za mnie kciuki. Niedługo będziecie mieć więcej na tacy.

Chcę Wam wszystkim podziękować, że jesteście ze mną. Trzymajcie się. Dobrego wieczoru.


Komentarze