Uzależniłam się.!

Pewnie pomyślisz, że zgłupiałam, ale taka jest prawda. Uzależniłam się. I to nie jedną rzeczą. Nie obraź się, ale mogę się założyć, że również nie jesteś święta, a mało tego możesz jak ja jeszcze jakiś czas temu nie zauważać problemu..

Wszystko zaczęło się od tego, że dawno temu wróciła mi depresja. Codzienność, rutyna, samotność.. Nie wiem co spowodowało nawrót jej, na prawdę.
Bardzo dużo problemów się napiętrzyło na siebie. Nie zamknięte rozdziały przeszłości zaczęły się odzywać, błędy "młodości" zaczęły wracać. Tak na prawdę strach było wyjść z domu. Nie wiedziałam do kogo się zwrócić, wszyscy myśleli, że super mi się układa - zaręczyny, ciąża. Super. Nie powiem cieszyłam się, ale nie potrafiłam na 100%.
Pewnego dnia przyszły do mojego domu dwie kobiety. Jedna dała mi do zrozumienia, że ma mnie za śmiecia, dosłownie nazwała mnie "dzi*ką". Chwilę po niej przyszła kolejna pozbawiając mnie z dnia na dzień nadzieji i "dobytku". Miałam kilka dni na ogarnięcie wszystkiego, ale zamiast wziąć się do roboty na maxa poddałam się po kilku próbach.
Szczerze. Miałam myśli samobójcze, próby okaleczeń i ciągły płacz. Jedyną rzeczą jaka mnie powstrzymywała to strach przed osieroceniem mojej małej Zuzi tak bardzo do mnie przywiązanej..

Żeby jakoś żyć zaczęłam uciekać w internet. Telefon praktycznie nie odklejał mi się od ręki. Każdą wolną chwilę zamiast pobawić się z małą, spędzałam na face'sie i innych stronach marnując swój czas.
Sytuacja się zmieniła, okazało się, że mam wsparcie w rodzicach. Może niewielkie (do tej pory nie wiedzą połowy nawet tego co mnie trapiło i niestety nadal trapi), ale miałam. Pomogli mi dzięki czemu nie straciłam najukochańszej osoby pod słońcem. Jednak dalej często niewinnie sprawdzałam co tam nowego na Facebooku, czy przypadkiem ulubiona blogerka nie dodała jakiegoś postu.. Niby nic, a jednak ręce same kleiły się do tego małego podstępnego trolla zwanego komórką.

Problem zaczęłam zauważać na nowym mieszkaniu, czyli stosunkowo niedawno. Walczę z tym ostro, czasem łapię się na tym, że jednak chęć zajrzenia jest silniejsza ode mnie. Jednak wygrywa ze mną coraz rzadziej.


Nie ukrywajmy, że wiele osób też niewinnie spogląda na telefon mimo, że powinno w tym momencie na przykład pracować czy zrobić obiad.

Telefon jest bardzo dobrym i ciekawym urządzeniem, tylko bardzo często dajemy mu się manipulować. Pomyśl czy moja historia w jakiejś części nie przypomina ci twojej. Twojego wolnego czasu na przykład ;).





Kolejną rzeczą jest moje uzależnienie od krzyku, może inaczej - podniesionego głosu. Depresja powoduje u mnie częste napady płaczu. Czuję się okropnie bezradna w tym czasie. Żeby jakoś odreagować krzyczę. Wiele moich rozmów z małą kończy się podniesionym ciśnieniem i .... głosem. Staram się to kontrolować, jednak nie potrafię. Ale to jeszcze nic.


Ci co mnie jakoś bliżej znają lub znają z podsłyszanych opowieści zmienionych miliony razy w kolejną jeszcze bardziej durną plotkę wiedzą, że choruję na anoreksję. Oh teraz to wyglądam jak potwór, jednak z anoreksją jak z alkoholizmem - ma się ją całe życie. Koszmar.
Każdy problem kończy się kolejną drakońską "dietą" o ślicznej nazwie 0kcal. Każdy problem kończy się niejedzeniem. I każde niejedzenie prowadzi do kolejnej utraty zdrowia.
Jest to najgorsze uzależnienie. Z nim walczyć nie potrafię. Czy ciąża czy nie, odchudzam się. Jestem już oswojona z myślą, że jest to choroba psychiczna. Niby jem, niby nie. To zależy. Są momenty, że kilka dni nie jem nic, po czym jestem tak słaba, że nie mam siły wziąć Zuzi na kolana i wtedy znów oświeca się lampka 'zjedz coś'. I tak w kółko.


Myślę szczerze nad terapią jednak nie jestem do niej przekonana. Wiem, że potrzebuję jej. Muszę w końcu porządnie stanąć na nogi. Wyjść z depresji i jeść dziennie. Dziennie coś.
Z telefonem sama sobie jakoś radzę - poradzę sobie. Jednak reszta jest jakby hmmm silniejsza ode mnie.

Ale wylałam się dziś. Mam nadzieję, że nie jesteście złe, że jakoś może mi poradzicie (?).



Chciałabym Was kochane zaprosić na mojego fanpage'a - Być Mamą -> klik - chciałabym mieć możliwość lepszego poznania Was. Może dzięki Wam rozwinę skrzydła. Obiecuję Wam, że ten fanpage na pewno nie będzie jak inne. Na pewno będzie mój i na pewno z Wami będzie wyjątkowy ❤.

Komentarze