Strefa mamy ❤

Droga mamo! 💖
Strefa mamy to nasze miejsce, Twoje i moje. Mam nadzieję, że będzie Ci tu dobrze.
Będę dzieliła się tu z Tobą wszystkim co mi się spodoba, książkami, filmami, ubraniami, kosmetykami.. generalnie znajdziesz tu wszystko co jest fajne i nie związane z dziećmi 😉.
Każdy nowy wpis będzie na samej górze, oczywiście będzie również informacja na ten temat na oficjalnym fanpageu strony KLIK.
******************************************************
Dziś chcę Ci przedstawić dwie książki z kategorii Katolickiej. Spodziewał byś się tego? W sumie bardzo rzadko sięgam w taką tematykę. Większość książek tego typu jest dla mnie trudna i do czytania i do analizowania. Zdecydowanie bardziej lubię książki, w których działa wyobraźnia.
Pierwszą przeczytałam "Trafiona przez piorun" - świadectwo w wielu aspektach potwierdzane faktami, ciekawe i kontrowersyjne. Niestety koniec nie spodobał mi się.
Wierzę, że Bóg jest miłosierny i nie będzie oceniał pod względem tego czy poznałam jej historię czy też nie dając mi mniej swojej łaski i miłości. Poza tym jest na prawdę ciekawa. Szczególnie ciekawy jest aspekt przyziemny, gdzie całkowicie zwęglone ciało nagle stopniowo odżywa i staje się takie jak przedtem, a nawet zdrowsze.

Ulubiony cytat:
Brak.

Czy polecam? Owszem, uważam, że warto przeczytać, a że jest krótka na pewno nie zmarnuje czasu.


"Grunt pod nogami" ks. Jana Kaczkowskiego wciągnął mnie bez reszty. Jest to zbiór jego kazań wygłoszonych w różnych parafiach, jednak pokazujący wiarę nie przez pryzmat zarozumiałego księdza, a człowieka, który jest kaznodzieją z powołania (mimo, że sam raczej się za takiego nie ma).
W książce dużo napominek jest o chorobie, miłości do Boga i przede wszystkim do bliźniego. Do rodziny. Do wszystkich serdecznych nam ludzi.

Ulubiony cytat?

1. "Jeśli zatem na przykład przestaniecie walczyć o relacje z najbliższymi, to będzie coś najgorszego, co możecie w życiu zrobić. Jeżeli zaniedbalismy bliskość, przytulanie, zaufanie, jeżeli łamiemy sumienie, to wtedy mamy się czego bać. "

2. "(...) największą tragedią człowieka jest strach, który go paraliżuje, zwłaszcza moralnie."

3. "Wiem, że walka o relacje na emigracji może być bardzo trudna. Być może wasze rodziny się kompletnie rozjechały. Ale to nikogo nie zwalnia z obowiązku czy powinności moralnej nawet, by o pokiereszowane relacje walczyć. Włóżcie mnóstwo wysiłku w to, żeby się kochać, przytulać swoje dzieci, żeby ze sobą rozmawiać. "

4. "Nie bójcie się ryczeć, bo płacz jest bardzo męski. Krwotok trzeba hamować, a łzy niech popłyną. "

Dlaczego aż tyle? Ponieważ nie potrafię z nich wybrać najlepszego. Według mnie wszystkie trafiają w sedno. Wszystkie do mnie przemawiają.

Czy polecam?
Pewnie!
Jestem pewna, że prócz "Gruntu pod nogami" jeszcze niejedna książka Kaczkowskiego zawita u mnie na półce..

******************************************************
Gdy zaczęłam interesować się samokontrolą swojego ciała jak i umysłu wiedziałam, że takie coś istnieje. Byłam pewna, że nasz umysł jest cudowny i ma na prawdę nieograniczone możliwości! W artykułach często wspominali coś o technikach relaksacyjnych José Silvy więc zaczęłam zgłębiać temat. Nie nauczyłam się jeszcze wszystkich technik, szczerze mówiąc trochę nawet zaniedbałam ćwiczenie ich. Jednak z całego serca wszystkim wierzącym w potęgę podświadomości czy siłę przyciągania polecam tą książkę. 

******************************************************
Ta książka skradła moje serce w 100%, na prawdę już dawno nie czytałam tak dobrej książki jak ta!

Książka opowiada o pewnej kobiecie, matce czwórki dzieci, która wybrała karierę. Aby odkupić swoje winy co roku zabiera całą swoją rodzinę (prócz jednej córki, która urwała dawno kontakt z rodziną) na dwutygodniowe wakacje, próbując nadrobić czas zatracony w dzieciństwie jej dzieci. Duże oparcie wszyscy mają w jej matce, która nie tylko wychowała ją, ale również swoje wnuczęta, przechodząc na emeryturę i oddając firmę w ręce córki.

Bardzo wiele zaczyna się zmieniać podczas ostatnich wakacji, gdy jej wnuk wyznaje swój sekret, starsza córka postanawia jej zaufać, a jej najstarszy syn zaraz po powrocie nakrywa matkę na romansie!
Jednak akcja tak na prawdę nabiera tępa dopiero po śmierci pewnej osoby..


Muszę przyznać, że dobre pół książki płakałam, a pierwsze pół często sama do siebie chichotałam, co powodowało, iż pielęgniarki na sali poporodowej patrzyły na mnie z politowaniem ;). Duży plus dla autorki również za niespodziewanie, spodziewane zakończenie.

Uwielbiam książki i filmy po których nie mogę się skupić, bo myśli ciągle biegają mi wracając do nich. Taka jest ta książka. Zapadła mi w pamięć, zabrała serce. Jak najbardziej polecam. Jej na pewno nie oddam, zawsze będzie miała miejsce na mojej półce.

******************************************************
Nigdy nie spodziewałam się, że Polka może napisać taką książkę. Nie myślałam również, że może być ona równie dobra jak te, które lubiłam czytać za dziecka po nocach.
Książka, a raczej powieść Anny Zgierun-Łacina porusza sporo typowo rodzinnych jak i kościelnych wątków. Można sugerować, że autorka jest mocno wierzącą osobą, a ta wiara mocno podkręciła książkę. 

Książka toczyła się raz bardziej, raz mniej wciągająco, jednak jej koniec całkowicie mnie zaskoczył! I za ten koniec ogromny plus dla autorki, bo lubię takie historyjki, w których nie ma tego, czego można by się było spodziewać. 


Mimo, że treść była ciekawa oddałam ją dalej, nie ma na moim regale miejsca dla niej, za to warto podkładać ją pod nos młodemu pokoleniu, które jeszcze może wynieść z niej wnioski zanim zacznie robić przysłowiowe głupoty.

Treść dla mnie na plus, za to okładka za grosz mnie nie przyciągnęła.

Ocena: 7/10


******************************************************
Jakiś czas temu modne stały się maski w płacie 3D z motywem zwierząt. W pewnym momencie na instagramie zrobił się wysyp zdjęć z nimi. W końcu będąc w Rossmannie postanowiłam wypróbować choć jedną. Wybrałam pandę, a Zuzia dobrała mi kotka.


Panda, czyli detoks. Ładnie pachniała, jednak u mnie zero efektu. Niestety dla mnie szkoda na nią kasy.


Oczyszczenie, czyli kotek, którego zakładała mi w ogóle trzylatka co jest super parodią wszystkiego ślicznie pachniał. Przez pierwsze 10 minut szczypała mnie skóra, a po zdjęciu czułam się świeżej. Moja skóra była jaśniejsza, nawilżona i miła w dotyku.

******************************************************
Krótka książka bardzo trzymająca w napięciu, bardzo ją polubiłam i zapewne jeszcze do niej wrócę.
Opowiada o bestii zabijającej członków rodu Baskerville'ów, która według wieloletniej legendy jest klątwą ciążącą nad rodziną. Sprawę bierze w swoje ręce Sherlock Holmes odkrywając okrutną prawdę..


Książkę lekko się czyta, a jej fabuła wciąga na maxa. Na pewno nadaje się dla miłośników zagadek, kryminałów i trzymających w napięciu opowiadań.
******************************************************
Temat halloween w naszym kraju jest tematem kontrowersyjnym, wzbudzającym skrajne emocje u katolików jako święto szatana, u Polaków jako nie nasze święto, nie nasza tradycja. Jak jest na prawdę?



Może zacznę od tego kiedy i gdzie powstało halloween.

All Hallows' Eve, czyli wigilia wszystkich świętych została wprowadzona w Rzymie przez jednego z papieży około roku 730.
Dlaczego zaczynam od tego? Otóż dlatego, że wigilię wszystkich świętych zrobiono po to, by przez trzy dni móc świętować święto zmarłych. Dzień wszystkich świętych jest dniem radosnym, więc jego wigilia również powinna być radosna! Niestety nie wszystko poszło tak, jak było z początku zaplanowane.

Cytując jeden z artykułów..
"W 835 r. cesarz Ludwik Pobożny nakazał świętowanie tych dwóch dni na całym podległym mu terytorium, czyli z grubsza biorąc – na obszarze obecnego Zachodu. Półtora stulecia później opat Odylon z Cluny rozpoczął praktykę corocznych modłów za zmarłych mnichów opactwa. Wspominano ich z imienia każdego 2 listopada, w dzień następujący po dniu Wszystkich Świętych. Zakonnicy szybko roznieśli ten obyczaj po klasztorach całej Europy. Z czasem modlitwa „za dusze” (stąd nazwa: Dzień Zaduszny) wyszła też poza klasztorne mury. Odtąd chrześcijanie wspominali wszystkich zmarłych, bez różnicy stanu."
All Hallows' Eve, a pogańskie święto Samhain oraz skąd nazwa Halloween.


Nazwa halloween powstała około 300lat temu, gdzie została przekręcona na terenach irlandzkich na pograniczu języka anglo-celtyckiego. Mimo, że halloween, a raczej alle hallows' eve wywodzi się z języka chrześcijańskiego samo święto wywodzi się z celtyckiego święta Shannon, gdzie wierzono, iż w dzień 31 października duchy zmarłych w jakiś sposób wiążą się z ludźmi na ziemi. Wracają w tą jedną jedyną noc w roku i próbują "przejąć ich ciała", dlatego też wygaszano domowe ogniska i spędzano noc na dworze przy jednym ogólnym ognisku, zakładając maski, by wystarczyć lub też oswoić duchy, które przybywają.
Zmodyfikowany obrzęd samhain Irlandczycy przenieśli, a raczej przywieźli ze sobą w XIX wieku do USA już pod nazwą halloween. Dzięki czemu obrzędy celtyckiego święta zostały połączone z obchodami wigilii wszystkich świętych.

Znów cytując :
"W ten sposób ukształtowało się tak zwane triduum żałobne, obchodzone od wieczora 31 października aż do 2 listopada. Na niektórych obszarach Europy, w szczególności w kręgu anglojęzycznym, ta tradycja utrzymała się do dzisiaj, zarówno u katolików, jak i niektórych protestantów. W innych miejscach wygasła, gdyż główny akcent obchodów przesunięto tam na dwa pierwsze dni listopada: dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. I tak powrócono do starego obyczaju, sprzed reformy 998 r. opata Odylona – tyle że z jednodniowym opóźnieniem.

Tak właśnie stało się w Polsce. Pamiątką starego zwyczaju zostało u nas jedynie triduum Wszystkich Świętych, praktykowane w nielicznych polskich parafiach. Odprawia się je jednak 28-30 października, z pominięciem 31 października, tradycyjnego dnia wigilii. Jak gdyby przez ostrożność."
Około 200 lat temu tradycja halloween przyjęła się w Ameryce na stałe. Praktykuje ją tam już praktycznie każda rodzina. Parady przebierańców i tradycyjne psikusy robione sąsiadom przez dzieci stały się tradycyjną, coroczną formą zabawy bez żadnych odniesień religijnych.


Halloween, a Polacy.

Właśnie w formie już samej zabawy halloween dotarło do Polski. Prawdą jest, że zdania ludzi w tym temacie są bardzo podzielone. Jedni praktykują co roku zabawę w przebraniach dla dzieci jak i dorosłych, inni burzą się i głośno protestują. 
Protesty są z dwóch powodów, o których wspominałam na samym początku - że halloween nie jest polską tradycją, oraz, że (jak sądzą niektóre osoby) halloween promuje okultyzm, a nawet satanizm.
Prawdopodobnie jestem w stanie zgodzić się z każdą ze stron. Sama z dziećmi się przebieram tego dnia i dobrze bawię. Zgadzam się również z tym, iż nie jest to naszą tradycją i może nawet nie powinno wchodzić jako totalnie nasza tradycja. Jest jeszcze jedno..
Halloween szatańskim świętem..
Faktem jest, że różne ruchy satanistyczne wykorzystują niektóre elementy religijności celtyckiego święta w ten dzień (lecz nie tylko w ten), jednakże faktem jest również to, że ruchy te wykorzystują również elementy naszej wiary.
Kościół nigdy nie poparł, ani całkowicie nie zabronił tej zabawy patrząc oczywiście rozsądnym okiem i nie galopując za daleko.

Również fajną alternatywą halloween jest marsz świętych, który katolicy coraz częściej wykonują, cytując :
"W odpowiedzi na promowanie estetyki Halloween część katolików inicjuje „kontrobchody” w postaci Korowodu Świętych czy Marszu Wszystkich Świętych. Pomysł to zacny, aczkolwiek w mojej opinii trącący nieco cukierkowo-szkolną sztampą. W uroczystościach i zabawach wokół dnia Wszystkich Świętych, obok chrześcijańskiej radości Zmartwychwstania, powinno być też przecież miejsce na smutek, na odrobinę lęku i metafizycznej fascynacji."

******************************************************
Zacznę od tego, iż na film poszłam chwilę po jego premierze. Chodziło mi przede wszystkim o to, by w kinie było jak najmniej ludzi. Poza tym, jako, że od dziecka boję się klaunów musiałam czekać, aż mojemu, hm przyjacielowi będzie pasowała ta sama data i godzina co mnie.
Zwiastun filmu nie powiedział mi dokładnie czego mogę spodziewać się po ekranizacji Andrésa Muschietti, którą stworzył na podstawie książki Kinga "it".
TO jest postacią jak dla mnie nawet nie drugo, a trzecio planową. Główną rolę odgrywają tu dzieci, które mają swoje lęki związane z życiem codziennym, jak wspomnienia śmierci rodziców czy brata, strach przed bożkiem religijnym, choroby, prześladowanie w szkole, a nawet pijaństwo rodziców czy chore zachowanie ojca - tu molestowanie. Dzieci te dziennie muszą zmierzać się z szarą rzeczywistością, nie mając wsparcia w otoczeniu, gdyż właśnie to najbliższe otoczenie powoduje w nich największe zmartwienia i lęk. Klaun ma możliwość wykorzystania każdego lęku z osobna, a mało tego karmi się nie tylko zabijaniem niewinnych, wbrew pozorom dzieci, ale również ich strachem i fobiami.

Film sam w sobie nie jest do końca straszny, momentami za to potrafi nieźle rozbawić. Widać tu  dużo wątków psychiczno-społecznych, z którymi nie tylko dzieci się zmagają, a również dorośli, gdyż te lęki dzieciństwa są w nas, tak samo jak te dziecko. Momenty grozy są wyprzedzane pojawiającym się czerwonym balonikiem.



Gra aktorska na duży plus. Przede wszystkim dzieci potrafiły stanąć na wysokości zadania.
Film ogólnie mówiąc nie jest przesadzony w żadną ze stron "kopiowania" pierwszej ekranizacji z 1990 roku, ani z książki. Części najważniejsze są oparte i oddane Kingowi, za co ode mnie wielki szacun. Reżyser również nie przesadził w drugą stronę i nie dokładał wielu zbędnych wątków i myśli swoich.

Moja ocena: 7/10. Brakowało mi tego czegoś w momentach, gdzie już prawie podskoczyłam ze strachu nie doszło do tego, gdyż akcja nie była na tyle straszna, a czasem była nawet przewidywalna. Nie spodobało mi się przydługie zakończenie, choć może zmienię zdanie, gdy wybiorę się na drugą część ekranizacji. Myślę, że każdy fan książek Stephena Kinga powinien sam zobaczyć i nabyć własnej, subiektywnej opinii na temat tej ekranizacji.



Osobiście już nie mogę się doczekać drugiej części. 

******************************************************
Na 19 urodziny dostałam od przyjaciela serię książek pisanych na podstawie gry Diablo. Nigdy nie sądziłam, że ksiazka pisana w oparciu o gre może być ciekawa.
Diablo Dziedzictwo Krwi
Richard A. Knaak
Pewien człowiek udał się na poszukiwanie skarbu. Po dlugiej i żmudnej drodze doszłedł do starego grobowca. Nie wiedząc o klatwie wziął kawałek zbroi, gdy demony zaczęły atakować ich. Zbroja zadziałała, jednak dziwnie nagle byla na nim cała! Szukając pomocy w zdjęciu jej dowiaduje się, że jest połączony teraz z Bartucem, krwawym panem, a klątwa będzie go zmieniała. Przy ostatecznej bitwie książka nie zaskakuje, to czego się domyślałam stało się. 
Czy zbroja przejmie nad poszukiwaczem skarbów pełną kontrolę? 

Diablo II Czarna Droga
Mel Odom
Wyprawa statkiem i przydługi wstęp. Oh jaki ten początek nudny! Jednak w momencie, gdy książka się rozkręca nie idzie się oderwać od czytania.
Najciekawsze co mogło się przytrafić to generalnie oczywisty koniec, który nagle zmienia bieg rzeczy. I szczerze? Aż chciałoby się więcej i więcej.
Fałszywy kościół, w którym dzieją się cuda za sprawą magii i demona. Darlic, który walczy (jak ja) z przeszłością. Nadzwyczajnie zwykły miecz, łączący troje ludzi. I "facet" dzięki, któremu wszystko mogło się wydarzyć.
Ulubiony cytat?
"- Lordzie Drakulanie - powiedział demon. - Jestem Dien-Ap-Sten. Jestem Twoim zbawieniem.
- Nie jesteś zbawieniem! - krzyknął lord Drakulan. - Jesteś demonem!
- A Ty toniesz - stwierdził Kabraxis. "
Dlaczego?
Nie mam pojęcia. Rozbawił mnie i to tak, że zaczęłam na głos rechotać.

Diablo III Królestwo Cienia
Richard A. Knaak 
 Jak dotąd najlepsza.
Tytuł nawiązuje do dawniej świętego miasta, które wstąpiło, jak legenda głosi, żywcem do niebios. Pełne bogactw i magii - Ureh. Ciekawy wątek miłosny Kentila i Atanny pełen pragnień i .. zwątpień, tak zwątpień właśnie. Spotkanie Rathmy i Vizereji. Człowiek zaklęty w czasie. Oraz mój ulubieniec, z którym się utorsamiam - Humbat.
Książka pełna wielu wątków i zwrotnych akcji. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Jednak samo zakończenie mnie rozczarowało.

Ulubiony cytat:
"- Możesz natychmiast opuścić tę bibliotekę i nie zbliżać się do mnie - odrzekł Vizjerei jadowitym tonem. - Kalasz powietrze, którym oddycham. (...)
- Jak sobie życzysz - odrzekł blady mag. - Nie chciałbym zbytnio denerwować kogoś w tak poważnym wieku. Mogłoby się to okazać niebezpieczne dla jego zdrowia."
Dlaczego?
Może dlatego, że w kontekście wątku wywołał uśmiech na mej twarzy i wspomnienia.

Diablo IV Pajęczy Księżyc
Richard A. Knaak

Książka Richarda A. Knaak'a po raz kolejny powaliła mnie z nóg. Styl, w którym jest napisana mnie przyciąga na maxa, a mimo treści wciągła mnie jeszcze bardziej przez to, iż znów pojawił się Zayl z Humbatem! ❤
Jak ja uwielbiam ich przygody, tym bardziej, że za każdym razem pakują się w niezłe tarapaty.

W tej części nekromantów jest dwóch, a całą opowieść przepełniają.. PAJĄKI! 
inaczej zwane dziećmi pewnego demona..
Przyznam się bez bicia, że bardzo ciężko czytało mi się tę książkę. Okropnie boję się pająków, a czytając o nich moja wyobraźnia działała na 100%!
Koniec mnie zaskoczył i zmartwił jednocześnie, gdyż..



******************************************************
Kolejna książka, o której Ci powiem to "Pamiętnik Narkomanki" Barbary Rosiek.
Każdy nastolatek powinien ją w tych czasach przeczytać. Autorka nie owija w bawełnę i pokazuje idealnie do czego prowadzi świat narkotyków. Fabuła jest ciekawa, mimo ciężkiego tematu fajnie się ją czyta. Czy autorka wyszła z nałogu? Tego już każdy musi dowiedzieć się sam.. 😉

******************************************************
Dziś pokażę Ci serię książek Ricka Riordana powiązanych z mitologią grecką i rzymską. Książki są bardzo wciągające, fabuła rozbudowana, a do tego są w jednym z moich ulubionych tematów - mitologiczni bogowie! Jednak to nie wszystko, cała akcja dzieje się w naszych czasach! Wujcio Rick jest dobry dla młodzieży, jednak dorosłych też potrafi porwać.


Książka opowiada o trójce herosów. Jason budzi się w autobusie i zupełnie nie pamięta przeszłości. Piper i Leo siedzą obok niego i twierdzą, że są jego przyjaciółmi. Pierwszy raz też słyszy słowa przepowiedni. Docierając do obozu Persy poznaje inne dzieci Greckich Bogów. Jednak Jason ma pewien problem, po głowie ciągle chodzą mu Rzymscy odpowiednicy Greckich imion. Ciekawe dlaczego? I o co do cholery chodzi z tą przepowiednią?!

Druga część jest bardzo podobna. Percy budzi się i nie pamięta niczego poza tajemniczym imieniem Annabeth. Szukając swojego miejsca trafia do rzymskiego obozu herosów. Tutaj poznaje dwoje przyjaciół i słyszy pierwszy raz przepowiednię. Jest to przepowiednia siedmiorga. Kto nosi te piękne imię? Czy Persy dowie się czegoś więcej na swój temat w obozie Jupiter?

Znak Ateny to dalsza część przygód Greckich herosów. Na latającym smoku udają się wraz z Jasonem do rzymskiego obozu. W tym czasie obóz szykuje się do wojny. Annabeth prócz przepowiedni siedmiorga ma na głowie jeszcze inną misję. Musi pomścić w Rzymie swoją matkę, Atenę. Głowę również zaprząta jej Percy. Czy ją pozna? Czy się zmienił? Czy ona sama pogodzi obie przepowiednię? Czy dadzą radę?

Percy i Annabeth trafiają do Tartaru. W drodze do wrót śmierci spotykają wiele potworów i ocierają się o śmierć. W tym czasie reszta herosów leci statkiem by zamknąć wrota od "góry". Czy Persy i Annabeth przeżyją? Czy załoga Argo II wypełni misję? Czy wypełnią przepowiednię?

Komentarze