Zdrowie, ah zdrowie!


Nigdy nie myślałam, że będę w ten sposób myśleć. Nigdy nie patrzyłam na świat przez ten pryzmat. Zawsze gdzieś doceniałam swoje życie, a nawet dbałam o zdrowie, gdy rodzice tego pilnowali.
A potem.. Potem skończyłam 18 lat, miałam swoje pierwsze dziecko. Miałam pracę, mieszkanie. Byłam niezależna. Przecież rodzice gówno wiedzą. Zrobiłam coś czego powoli zaczynam żałować.
Olałam swoje zdrowie.



Moje ciało od dawna dawało sygnały, że coś jest nie tak. Rwa kulszowa, ok wiem. Mam ją, powinnam chodzić na rehabilitację, od kręgosłupa idą paraliże, które przechodzą przecież. Guzy, które jeździłam do szpitala wycinać, no robią się - co zrobię?
Trafił się lekarz, który podczas  operacji pobrał co musiał  (wycinki, wymazy, tak zwane chuje-muje). Po odebraniu badań dowiaduję się, że to wina paciorkowca. Kolejne badania - typ C. Najgorszy. Nie do wyleczenia. Kolejna operacja i diagnoza - szybka decyzja w głowie czy chce mieć jeszcze dzieci. Ryzyko duże, ogromne wręcz! Ciąża może się nie utrzymać. Dziecko może mieć duże wady genetyczne. Decyzja zapadła. Chcę! Zuzia mówi o siostrze, prosi mnie o danie siostry, idealny czas. Udało się, serce bije. Ciąża zagrożona. 26tyg chodziłam z duszą na ramieniu. Bóle brzucha nie pomagały myśleć pozytywnie. Dotrwałam. Najgorsze za mną, teraz jak się urodzi jest szansa na to, że przeżyje. Maluszki całują mój brzuch. Kochają dzidziusia. Dzidziuś kopie po każdym całusie. Ileż radości!

Oczywiście  (konował, który nawet źle wyliczył ciążę) lekarz nie pozwala na leki. Czuję się słabo, praktycznie nie jem. Non stop przysypiam. Mówię co wizytę co się dzieje. Na wszystko odpowiedź - to przez ciążę!

35 tydzień (według wyliczeń lekarza 38tydz). Przeprowadzka. Skurcze. Nocna jazda karetką do szpitala. Badania. Krew mówi, że ciąża młoda. Usg pokazuje max 35 tydz. Badanie kolejne - rozwarcie, skurcze. Szybka decyzja - sterydy i idziemy na cięcie. 2 godziny później na świecie jest mała dziewczynka. Ja ledwo kontaktuje po narkozie. Przychodzi lekarz, który badał maleństwo. Oddycha samodzielnie! uff. punkty 10/10. Wzrost 51cm. Waga 2500g. Urodziła by się duża ☺. W sumie i tak jest duża, tylko inaczej rozbudowana, kości są jeszcze blisko siebie, nie ma tkanki tłuszczowej tyle ile trzeba. Przez układ neurologiczny ma od czasu do czasu drgawki. Przejdą jej. Będzie też dużo więcej spać.


3 cesarka + paciorkowiec = porażka!
Rozejście blizny. "Ślimaczy" się paskudnie. Smród ropy. Gorączka. Ledwo chodzę. Zakaz dźwignia (jasne podczas remontu, mhm.. i jeszcze przy prawie 2letnim dziecku, taaaa). Teraz muszę czekać. Jest szansa, że lekarz zatrzyma to dziadostwo. Znalazłam innego. Kompetentnego. Bardzo fajnie. Położna już ułożyła plan, już wiem jak będę się leczyć. Muszę. Nie mogę zaniedbać tego bardziej. Leki mnie osłabią, jednak samą dietą nie wyleczę się.



Po co napisałam ten tekst? Żebyś wiedziała lub żebyś wiedział, iż najgorsze co możesz zrobić to zaniedbać swoje zdrowie! Ja już to zrobiłam. Żałuję. Teraz długa i męcząca droga przede mną. Wygram ją, napewno, choć nie musiało do tej walki dojść.

Komentarze