Podsumowanie miesięcy: maj, czerwiec, lipiec i sierpień.



No hej!

W końcu udało mi się usiąść do tego postu. To chyba będzie najdłuższy post na tym blogu. Przez ostatnie miesiące wiele się działo i wiele się u nas  zmieniło.
To ruszamy po kolei z miesiącami!


Maj:
Wyjechaliśmy, a raczej ja wyjechałam z dzieciakami do sanatorium. W Rabce było super, a o tym jakie Zuzia miała zabiegi możesz przeczytać tutaj --> klik. W dzień dziecka zastał nas tam koncert Szymona Wydry, Zuzia idąc po autograf zdobyła serce artysty (zdjęcie na samej górze postu). Ale zaraz to już jest..

Czerwiec:
W czerwcu odbyło się kilka wycieczek. Pierwsza do Niedzicy nad wodę, gdzie były piękne widoki na zamki. Mało tego wyprawa nie udała się tak jak planowaliśmy, gdyż złapała nas ogromna burza. Wracając wystąpiliśmy do Nowego Targu na najlepsze naturalne lody.
Następny dzień był przeznaczony na Rabkoland.

Po dziesięciu latach od ostatnich odwiedzin tego miejsca mogę powiedzieć, że Rabkoland zmienił się na dużo lepsze! 😀
Trzy dni później wróciliśmy do domu, by po tygodniu wyjechać na urlop.
Odwiedziliśmy Międzybrodzie. Już chyba Ci mówiłam, że kocham to miejsce?
W każdym bądź razie tym razem pogoda nie chciała nam dopisywać, więc na wycieczki mieliśmy aż jeden cały dzień. Wybraliśmy się od strony jeziora na Górę Żar. Jaś mając wtedy rok i siedem miesięcy wdreptał na nią pieszo.

Lipiec:
Miesiąc jeżdżenia nad wodę, do zoo i do siostry mojego M. 😂
Nie było raczej nic innego.

Sierpień:
Ten miesiąc cały był i będzie mega napięty. Po pierwsze 1 sierpnia wybraliśmy i zmieniliśmy mieszkanie. W ciągu czterech dni mój luby je ogarnąć zdążył, a ja zdążyłam spakować wszystko na starym mieszkaniu. 5 sierpnia już się przeprowadziliśmy i to do innego (w sumie zupełnie obcego!) miasta. W nocy dostałam skurczy i trafiłam do szpitala. W poniedziałek 6 sierpnia na świecie pojawił się maleńki skarb. Nasza córka. Cztery dni w szpitalu i do domu. Do cudnego, nowego domu. Nowy start. Nowe życie. CISZA I SPOKÓJ! O tak!





Reasumując.
Punkt pierwszy mimo wszystko idzie do przodu. Uśmiecham się i to jeszcze więcej niż zamierzałam w styczniu.
Punkt drugi również. Dzieciaki mają tyle przytulania, że sama siebie nie poznaje 😉.
Punkt trzeci regularność też ruszyła. Jestem z siebie na prawdę dumna.
Punkt czwarty troszkę się zmienił z racji sytuacji, gdyż remont tam prawie skończyliśmy, jednak teraz tutaj chcemy zrobić kilka rzeczy. Będę pokazywać na bieżąco.
Punkt piąty skreślony został już w lutym (na szczęście!).
Punkt szusty idzie jak burza, wszystko macie na bieżąco co kończę  (jak na przykład przewodnik).
Punkt siódmy raczej nie do powiedzenia teraz, bo jak 😂?
Punkt ósmy i tu niestety zawalam. Książki idą mi marnie. Brak czasu to jedno, drugie to, że jak siadam do książki to usypiam 😕 za to filmy i bajki mi idą w większej ilości niż zamierzałam 😅.

Cel pierwszy opisałam Ci w styczniu, już za 3 tygodnie jadę złożyć papiery.
Cel drugi kurs kończę, choć nauki bardzo dużo.
Cel trzeci i czwarty stoją w miejscu, na szczęście do końca roku jeszcze daleko.
Cel piąty zostawiony na październik, może koniec września.
Cel szusty zakończony! Cały czas czekam na odzew dystrybucji.
Cel siódmy czeka na dzień 19 listopada. Na pewno będzie zakończony dzień później. Operacja jest naszym ostatnim ratunkiem.



Jak widzisz tak się bawimy. Powoli idziemy do przodu. Spełniamy marzenia. Oby szło tak dalej ☺.


A Ty? Jak radzisz sobie z postanowieniami noworocznymi? Idziesz uparcie do przodu, czy może dawno poszły w niepamięć?

Komentarze