Nie mam wyrzutów sumienia.


Jakoś w lipcu mały kawaler rozwalił nos podczas zabawy ze mną. Rozwalił to mało powiedziane w sumie. Pękła mu skóra na całej długości tego kartofelka, a na dodatek chrząstka przesunęła się na bok.
Ponad godzinę tamowałam mu krew, po zatamowaniu nos mi się nadal bardzo nie podobał. W końcu poinformowałam wszystkich, że jadę z nim na sor, przecież najwyżej tylko go wyczyszczą i odeślą nas do domu.

Tak się jednak nie stało, gdyż laryngolog jak tylko zeszła i zobaczyła nas powiedziała, że zostajemy w szpitalu. No świetnie.

W szpitalu, gdy zapytano mnie jak to się stało było mi wstyd, w domu płakałam jak głupia, miałam wyrzuty sumienia. Przecież bawiłam się z nim, a nawet nie wiem dokładnie jak się uderzył w tą ścianę i to w taki sposób, że musiał zostać w szpitalu. Nie umiałam dokładnie opisać lekarzowi co się stało.. Co ze mnie za matka!



No cóż. Położyli nas na sali z kroplówką i kazali czekać. Mały bardzo chciał pić, którego nie mógł się napić. Gdy w końcu usnął okazało się, że biorą go już na salę operacyjną, wyszłam z pielęgniarkami z sali i widziałam odlot Janka po głupim jasiu. Po godzinie nie umiałam znaleźć sobie miejsca, za długo było mi czekać, aż go "naprawią".
W końcu go oddali! Z wielkim opatrunkiem na nosie. Z 4 szwami. Śpiącego po narkozie.

Szczerze, gdy go zabrali odchodziłam od zmysłow! Po tym, gdy wrócił do mnie było mi jeszcze gorzej. Obwiniałam siebie za jego wypadek. Dopiero później po rozmowie z pielęgniarką doszło do mnie, że wypadki się zdarzają! Przecież ze mną tata też często jeździł, bo co chwila sobie coś rozwalałam. PRZECIEŻ TO NIE JA MU TO ZROBIŁAM I NIE SPECJALNIE!
Dlatego teraz nie mam wyrzutów sumienia, a nawet wracam do tego dnia z uśmiechem.

Szkoda mi tylko tego, że do końca życia będzie miał okropną bliznę na nosku. Jednak nie jego pierwsza i zapewne nie ostatnia.

Droga mamo pamiętaj - nie jesteś odpowiedzialna za wypadki, które zdarzą się Twoim pociechom. Odpowiedzialna jesteś jedynie za zareagowanie na ewentualne problemy powypadkowe, które musisz skonsultować z lekarzem.


Komentarze