Maseczki w płacie z Bielendy, moja subiektywna ocena.



Jakiś czas temu modne stały się maski w płacie 3D z motywem zwierząt. W pewnym momencie na instagramie zrobił się wysyp zdjęć z nimi. W końcu będąc w Rossmannie postanowiłam wypróbować choć jedną. Wybrałam pandę, a Zuzia dobrała mi kotka.


Panda, czyli detoks. Ładnie pachniała, jednak u mnie zero efektu. Niestety dla mnie szkoda na nią kasy.


Oczyszczenie, czyli kotek, którego zakładała mi w ogóle trzylatka co jest super parodią wszystkiego ślicznie pachniał. Przez pierwsze 10 minut szczypała mnie skóra, a po zdjęciu czułam się świeżej. Moja skóra była jaśniejsza, nawilżona i miła w dotyku.


Dobrze spożytkowane pieniądze. Pewnie jeszcze ją kiedyś kupię..
Nie tylko mnie się zresztą spodobała ;)






Komentarze