Recenzja filmu "TO" Andrésa Muschietti.



Zacznę od tego, iż na film poszłam chwilę po jego premierze. Chodziło mi przede wszystkim o to, by w kinie było jak najmniej ludzi. Poza tym, jako, że od dziecka boję się klaunów musiałam czekać, aż mojemu, hm przyjacielowi będzie pasowała ta sama data i godzina co mnie.
Zwiastun filmu nie powiedział mi dokładnie czego mogę spodziewać się po ekranizacji Andrésa Muschietti, którą stworzył na podstawie książki Kinga "it".



TO jest postacią jak dla mnie nawet nie drugo, a trzecio planową. Główną rolę odgrywają tu dzieci, które mają swoje lęki związane z życiem codziennym, jak wspomnienia śmierci rodziców czy brata, strach przed bożkiem religijnym, choroby, prześladowanie w szkole, a nawet pijaństwo rodziców czy chore zachowanie ojca - tu molestowanie. Dzieci te dziennie muszą zmierzać się z szarą rzeczywistością, nie mając wsparcia w otoczeniu, gdyż właśnie to najbliższe otoczenie powoduje w nich największe zmartwienia i lęk. Klaun ma możliwość wykorzystania każdego lęku z osobna, a mało tego karmi się nie tylko zabijaniem niewinnych, wbrew pozorom dzieci, ale również ich strachem i fobiami.

Film sam w sobie nie jest do końca straszny, momentami za to potrafi nieźle rozbawić. Widać tu  dużo wątków psychiczno-społecznych, z którymi nie tylko dzieci się zmagają, a również dorośli, gdyż te lęki dzieciństwa są w nas, tak samo jak te dziecko. Momenty grozy są wyprzedzane pojawiającym się czerwonym balonikiem.


Gra aktorska na duży plus. Przede wszystkim dzieci potrafiły stanąć na wysokości zadania.
Film ogólnie mówiąc nie jest przesadzony w żadną ze stron "kopiowania" pierwszej ekranizacji z 1990 roku, ani z książki. Części najważniejsze są oparte i oddane Kingowi, za co ode mnie wielki szacun. Reżyser również nie przesadził w drugą stronę i nie dokładał wielu zbędnych wątków i myśli swoich.


Moja ocena: 7/10. Brakowało mi tego czegoś w momentach, gdzie już prawie podskoczyłam ze strachu nie doszło do tego, gdyż akcja nie była na tyle straszna, a czasem była nawet przewidywalna. Nie spodobało mi się przydługie zakończenie, choć może zmienię zdanie, gdy wybiorę się na drugą część ekranizacji. Myślę, że każdy fan książek Stephena Kinga powinien sam zobaczyć i nabyć własnej, subiektywnej opinii na temat tej ekranizacji.


Osobiście już nie mogę się doczekać drugiej części. 

Komentarze