#2


Godzina 7.50 dzwoni budzik. Jeden, drugi zaraz po nim. Nie potrafię ogarnąć o co chodzi, wywlekam się z łóżka i idę wyłączyć alarm.. Patrzę na kalendarz 04.09 "o matko! To już dziś!" tak się zestresowałam, że poczułam jak jelita chcą mi wyjść przez gardło.. Ruszam się do wc. Szybka fajka, mycie i zarzucenie czegoś w czym można się pokazać na ulicy..
Dzwonek do drzwi. Tata przyjechał zostać z wnukiem, w końcu pierwszy dzień trzeba celebrować, nie no. Nie znam się na kominach, a kominiarze musieli coś sprawdzić, dlatego też musiałam mieć kogoś kto się na tym jakoś zna. A skoro dziadek przyjechał to został z młodym, a co! Taka ze mnie wyrodna córka i matka.

Zuza gotowa do wyjścia. Ubrana, z plecakiem na plecach, workiem w ręce i śniadaniówką w drugiej. Dziadek zrobił jej zdjęcia i poszła ubierać buty. Już przy wyjściu przypomniała sobie o swoim przyjacielu "mamo pies!" krzyknęła prawie płacząc. Patrzę na nią i pytam "mam go wziąć" "uhm" pada cichutka odpowiedź. Stresuje się, widzę to. Zresztą ja również się stresuje. Robimy dobrą minę do złej gry.


Już w przedszkolu.. Ręce mi się trzęsą i przechodzi 10000000000 myśli przez głowę. Przebieramy buciki, powoli wszystko obgadujemy.
Tomek zrobił ciasteczka - dałam jej jedno do śniadaniówki, jeszcze przed wejściem do sali zjadła.
Widzę przerażenie w jej oczach, ale i podekscytowanie. Tyle dzieci. Tyle nowych kolegów i koleżanek!
Pani woła do sali. Wyszła pierwsza mama i słychać krzyk. Mała patrzy zdezorientowana co się dzieje.. Mówię, że uciekam i wrócę po obiadku, poprawiam ostatni raz i podaję pieska. Coraz bardziej się boję, daję jej buziaka i patrzę jak bez mrugnięcia okiem, może troszkę spięta idzie się bawić, mocno tuląc swojego pieska.
Wychodzę.
Ocieram łzy.
W końcu "trzeba być twardym, a nie miętkim" no nie?

Siedze jak na szpilkach, ona pewnie świetnie się bawi, a ja, ja nawet obiadu ze stresu nie wymyśliłam.. Chyba zrobię spagetti, takie niezdrowe.
W końcu dietetyk to matka, a matka też człowiek. A jakoś muszę sobie poradzić, nie?! Oby ten tłuszcz poszedł w cycki..

Komentarze