Życie matki na przykładzie naszego dnia. NIE BĘDZIE KOLOROWO!



7:00 rano. Budzi mnie śmiech młodego i opowieści do samego siebie. Skoro nie płacze to można poleżeć, szkoda, że już nie usnę.

7:40 rano. Przejżałam "fejsa" od wszystkich stron. Instagrama też, chyba pora wyjść z łóżka.

7:41 rano. Mój pierwszy papieros. Ok obudziłam się, witaj świecie!

7:50 rano. Wyciągam tłuścioszka z łóżeczka - czas jednego już ogarnąć. Rozbieram, myję, przewijam, smaruję, ubieram. Oho kolejna rana na karku jeszcze okład. Ufff mogę się położyć i pogawędzić z młodzikiem o, w sumie nie wiem o czym. Aaaa, eeee, brrrrr - super zaś opluta.

8:40 rano. Idę po raz kolejny zapalić. Mały właśnie udał się moimi nogami do łóżeczka.

8:45 rano. Idę się umyć i przebrać, w końcu nie długo wstanie księżniczka i będzie robota.

9:30 rano. Wstaje królewna - dzień dobry. "Idź siku, bo sikałaś w nocy" "nie" "Zuza idź siku..." "nie!"
~ chwila później, gdy idę do toalety ~
"Mamoo!! Juju! Juuujuuuuu!!!!"
A nie mówiłam?

9:45 rano. Myjemy się, smarujemy, ubieramy.

10:10 rano. Czas się uczesać. Mhm..

10:30 rano. Udało się! Fryzura ułożona i Janek zaczyna marudzić o śniadanie. No najwyższa pora! Zje i pójdzie spać.

10:35 rano. Jemy śniadanie. Chwilę po zaczynamy ćwiczenia logopedyczne. Janek usnął jupii!

10:37 rano. Jan już nie śpi, idzie ćwiczyć na matę edukacyjną, my ćwiczymy dalej.

12:00 w południe. Koniec ćwiczeń. Akurat jak Jan się zmęczył ;). Herbatka i sio spać. Zuza idzie się sobą zająć.

12:05 w południe. Kurde coś fajki się kończą.. Kiedy ja kupowałam paczkę.. A otworzyłam..? Ta dziś o 7 znów pale jak smok!

12:10 w południe. Czas wziąć się za sprawy domowe. Obiad, sprzątanie, pranie.. Do godziny się wyrobię 👌.

13:30 po południu "Zuza obiad!" mhm właśnie wzięła moją porcję, muszę w końcu zacząć więcej gotować.

14:00 po południu. Idziemy na dwór. O tak! Plac zabaw to coś dla mnie. Starsza się pobawi. Mały pośpi (w marzeniach, w rzeczywistości będzie wszystkich zaczepiał). Oboje się dotlenia. Cudnie. Ja poczytam!

17:00 po południu. Z trudem ciagnę Zuze do domu. Jan chce spać, ale mu nie pozwalam. Drą się w niebogłosy, ludzie patrzą na mnie jak na wroga własnych dzieci.

18:00 wieczorem. Młody się kąpie, je i odpada. Jupi! Spokój do rana!

18:20 wieczorem. Zuza się kąpie. Samodzielna nie chce pomocy, więc w tym czasie robię kolację.

18:40 wieczorem. Starsza po kolacji już w łóżku, czas na godzinną lekturę.

19:30 wieczorem. Dzieci śpią. Ja też usypiam...





Macierzyństwo. Ciekawe lecz trudne doświadczenie, z którego nie można wyjść w trakcie, gdzie nie można się poddać. To czas w życiu pełen wzlotów i upadków. Sił i bezsilności. Łez i uśmiechu. Trudu i pracy. Wiele wylanego potu. Wielu połamanych paznokci. I satysfakcji, dumy, radości.
To nie jest tak, że dziecko ogranicza, wiesz? To ono właśnie daje motywację, mimo upierdliwości wrodzonej i talentu do przeszkadzania jest siłą, której potrzebujemy. Gdy stajesz się matką masz siłę nie tylko spełniać swoje marzenia, ale także swych pociech.
I mimo, że czasem jest trudno, że czasem nie śpisz tydzień, bo czuwasz przy chorobie, że nie uda Ci się wypić tej kawy na ciepło, albo, że czasem po prostu nie masz czasu by siąść czy poczytać jesteś szczęśliwa.
Jeśli wcześniej miałaś ułożone życie - nawet jeśli zostałaś sama - ułożysz je. Ani się nie obejżysz jak ten maluch będzie spędzał dnie w połowie w szkole, a połowę na dworze z kolegami. Jak tego czasu Ci zacznie nadbywać. Jak zaczniesz tęsknić za jego brakiem..



Komentarze