Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2017

Postanowienie nr. 1 na 2k17 - POKOCHAĆ SIEBIE.

Obraz
"Wsłuchuj się w siebie każdego dnia i odkrywaj co masz sobie do powiedzenia."
"Jeśli popełniasz kolejne błędy, staraj się wyciągać z nich mądre wnioski." 

Pokochać siebie nie jest łatwo, zaakceptować również. W sumie.. jak można zaakceptować swoje kompleksy? Ten krzywy nos, piegi, oponkę na brzuchu czy zielone oczy? No jak?! Powiem Ci, że da się, mimo tego, że wcale nie jest łatwo! Ooo! Nawet w sekrecie Ci powiem, że jest BARDZO TRUDNO! Ale wszystko się da, jeśli już dojdzie do nas, że tego na prawdę chcemy, a chcemy, gdyż jest nam to potrzebne, żeby, na przykład zacząć od nowa. I powiem Ci w sekrecie (tylko ciii, nikomu nie mów 😉), że czasem warto zacząć od nowa, a wiesz dlaczego? Bo to jest tak, jakbyś rodziła się od nowa.  Więc od czego zacząć?  Weź czystą kartkę, zrelaksuj się i zrób dwukolumnową tabelkę.  Z lewej strony zrób kolumnę ze swoimi wadami, wypisz wszystko czego jesteś świadoma, co własnym zdaniem trzeba zmienić. Swoje wady wypisz w trzech punktach*…

To boli, wiesz?

Obraz
Gdy urodziłam Zuzie myślałam, że już mnie nic nie złamie. Po porodzie Jaśka, gdy wyszłam z depresji myślałam, że teraz już nic mnie nie zaskoczy. Czułam się silna, wiesz? Do dziś.

Nie są mi już straszne kupy, wymioty czy nie przespane noce. Zabiegi, choroby, wyciąganie gili z tego małego zasmarkanego nosa. Krzyki, tupanie, nawet gryzienie. Niegroźne wypadki, bo groźnych nie było jako-tako. Dalekie podróże z dwójką małych dzieci, torbami i tylko samą sobą. Samotność. Towarzystwo. Nawet robaki nie były tak straszne ostatnio.
Aż do dziś. Serio.
Niby nic. Ale nie dla tak małego jeszcze dziecka i nie dla mnie.

Wszystko przez ten pieprzony projekt. Projekt, w którym każdy wyjazd kończy się jakąś niespodzianką. Nigdy dobrą, zawsze coś się spieprzy. Ale dziś.. Dziś los przegiął pałę i musi to naprawić!

Już Ci mówię co się stało.
Jak wspomniałam - niby nic, a jednak coś.
Zuzia odkąd skończyła dwa tygodnie swojego wtedy jeszcze króciutkiego życia upodobała sobie moją maskotkę. Małego, białego, …