"Bo małe to nie widać.." Czyli o tym, dlaczego nie założę wszystkiego synkowi.

Pewien czas temu, jedna z "dobrych cioć" przyniosła mikołajkowe prezenty dla Zuzi i Jasia. Jeszcze Ci tego nie mówiłam, ale strasznie nie lubię, jak obcy kupują prezenty moim dzieciom, tym bardziej nie konsultując tego ze mną! Ale do rzeczy.
Przyszła, przyniosła - podziękowałam i po raz setny powiedziałam, że więcej ma tego nie robić. Zuzia do prezentu miała dołączony ogrom słodyczy, przez co tamtej nocy przytyłam z 2kg; to w sumie jeszcze potrafiłam przeżyć, ale gdy zobaczyłam śpioszki z reniferkiem, a raczej RENIFERKOWĄ i serduszkami, takie wiesz, typowo dla dziewczynki, to krew się we mnie zagotowała! Zapytałam jak CZY WIE W CZYM CHODZĄ UBRANI CHŁOPCY, na co ona do mnie, że w tym wieku przecież nie widać, jaka płeć siedzi w wózku.. Szlag by ją.. No!



Dla mnie dziewczynka to dziewczynka, a chłopczyk to chłopczyk i mimo, że tylko ja "zaglądam im w spodnie" to nie mam zamiaru zmieniać im stroju. Szczególnie, że ludzie coraz częściej zaczynają sugerować się kolorem i wzorem ubrania. I dobrze, bo od tego tak są robione! 
Nie założę Jasiowi serduszek, kwiatuszków, dziewczynek, różowego, koronek... NICZEGO, co bym mogła założyć Zuzi, no proste ;]. 


Trzeba pamiętać, że dziecko od małego uczy się pewnych zasad i zachowań, więc nie powinniśmy patrzeć pod kątem tego, że w tym momencie "nie widać".
Zgadzasz się ze mną, czy może masz inne zdanie ?

Komentarze