Nie ogarniam!

Mam równe 18 kilo szczęścia. Na prawdę. 14 kilo Zuzi i już (!) 4 kilo Jasia. To co się wokół mnie dzieje jest piękne. Starszaczka staje na wysokości zadania i jest prawdziwą starszą siostrą. Tyle miłości co od niej bije dawno nie widziałam.
Ta jej radość, gdy wróciliśmy ze szpitala z dzidziusiem.. Olała biedną, obolałą matkę, która tyle nocy przepłakała z tęsknoty za nią; poleciała za to głaskać, całować i przytulać  brata :)...
Mały też szybko się przywiązał do siostry. W nocy śpią obok siebie rozwaleni na całym MOIM łóżku!
Matka polka obolała nie ma gdzie spać, świetnie.


Ale...
Ja nie ogarniam. Czas ucieka mi przez palce, gdzie najwięcej czasu zajmuje mi ból. Ból tak okropny, że zwijam sie. Po prostu leżę i płacze.
Po pierwszej cesarce śmigałam już na pełnych obrotach, a tu poruszam się jak słoń. Gorzej niż w ciąży!

Miałam całe dziewięć miesięcy na przygotowanie się do bycia podwójną matką. Do przygotowania psychicznego Zuzy jak i mojego. I co ? I patrzę na tą ich miłość płacząc z bólu i bezradności. Choć pewnie inne mają gorzej, bo to starszak zazdrosny, bo młodzika nie akceptuje, bo maluch często się budzi, bo ma kolki..
Nic z tego. Moje dzieci są inne. Powinnam się cieszyć i cieszę się, jednak ciężko mi.
Ciężko psychicznie. Ale również ciężko mi fizycznie.
Po cesarce bolą mnie żebra i płuca. Boli mnie stara blizna i nowy szew. Boli mnie cały brzuch jakby flaki się pomieszały.
A najbardziej boli mnie to, że nie mogę bawić się jak wcześniej ze starszą we wszystko, bo nie mogę jej podnieść ani się za dużo wygłupiać..

Czy tylko ja nie ogarniam ? Może któraś coś poradzi ;)?

Komentarze